SHIPMAN Strona Główna SHIPMAN
FORUM MODELARSTWA SZKUTNICZEGO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
LATRYNY / Wychodzenie za 'potrzebą'
Autor Wiadomość
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4188
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2013-10-04, 22:59   LATRYNY / Wychodzenie za 'potrzebą'

Nic co ludzkie nie jest nam obce...


ilustracja ze strony USS CONSTITUTION MUSEUM
http://www.koga.net.pl/im...fd659d780d2.jpg


Temat z autorskiego forum pana Krzysztofa Gerlacha
http://www.timberships.fo...trzeba,191.html


Wychodzenie za "potrzebą"

SZKUTNIK napisał:
    Kibelek na dawnych żaglowcach. Temat chyba nie często poruszany (może źle szukałem) przez marynistów, a sprawa wydaje mi się bardzo poważna. :shock:
    Zastanawiam się - Jak sobie radzono z załatwianiem potrzeb fizjologiczny na dawnych żaglowcach w różnych epokach?
    Kiedy powstały pierwsze latryny?
    Ile osób jednocześnie mogło korzystać z tego przybytku na przykład na pokładach HMS "Victory"?
    Czy były jakieś różnice w wyglądzie między wychodkiem angielskim, francuskim, czy hiszpańskim?


Krzysztof Gerlach napisał:
    Zagadnienie było szalenie ważne! Stąd jednak dużo o nim w literaturze (choć faktycznie są autorzy preferujący zamykanie oczu na „wstydliwy” temat) i mam nawet małe studium napisane przez Joe J. Simmonsa III, pt. „Those Vulgar Tubes. External Sanitary Accomodations aboard European Ships of the Fifteenth through Seventeenth Centuries”, wydane w 1998 r. Poza tym sporo uwagi poświęcają tej kwestii restauratorzy zachowanych okrętów zabytkowych, jak Victory, Constitution czy Warrior. Niemal od zarania związków człowieka z morzem odróżniano też potrzebę wypróżniania się przez „szlachetnie” urodzonych od realizacji tej samej potrzeby przez „zwykłych” ludzi. Podane przez Simmonsa przykłady ze starożytności są cokolwiek spekulatywne, jednak prawdopodobne.

    Na okrętach z Santorini (Thera) przedstawionych na fresku datowanym ostrożnie na XVII wiek p.n.e. mamy na rufie dziwne konstrukcje, które mogły służyć oficerom do dyskretnego spuszczania swoich ekskrementów do wody za pomocą rodzaju pochylni. Na dzbanie cypryjskim z VII w. p.n.e. widzimy marynarza wypróżniającego się przy wiośle sterowym. Na płytce z kości słoniowej (przechowywanej w Sparcie ok. 600 r. p.n.e.) wykonano relief okrętu, na którego taranie kuca żeglarz w całkowicie niedwuznacznej pozycji.

    Na niektórych rzymskich statkach handlowych skrajna część pokładu rufowego była przykryta i mogła służyć za wychodek oficerom oraz ważnym pasażerom. Wydaje się jednak, że w tych i dużo późniejszych czasach posługiwano się przede wszystkim kubełkami wylewanymi po wszystkim za burtę oraz bezpośrednim wypinaniem się na zawietrzną ponad nadburciem lub z dodatkowych platform. Wiemy o zakupie tysiąca małych dzbanuszków dla floty 20 bizantyjskich dromon w 949 r. n.e. Prawdopodobnie miały służyć jako kubełki „toaletowe”, po jednym na czterech ludzi.

    W miarę wzrostu wysokości okrętów, budowy wielopokładowej, wydłużania rejsów, problem się nasilał. Dla nielicznych oficerów najprostszym wyjściem było korzystanie z desek z dziurą umieszczanych w dyskretnie osłoniętych partiach żaglowca, zapewniających równoczesne spadanie ekskrementów bezpośrednio do wody. Taką właśnie skrzynkę z otworem na zadek znaleziono na głównym pokładzie, w ćwiartce rufowej, kogi bremeńskiej z około 1380 r. Nie wiadomo, jak radzili sobie marynarze, ale na podstawie analogii do urządzeń sanitarnych w zamkach lądowych oraz praktyki z XVI w. można przypuszczać, że korzystali ze znacznego wysunięcia forkaszteli poza dziobnicę. Wystarczyło zostawić w części podłogi takiego forkasztelu otwór, albo wstawić greting, by dało się załatwiać wprost do morza.

    W XV w. na rufach okrętów pojawiły się beczkowate i skrzynkowe konstrukcje wystające z ćwiartek rufowych lub całkiem z tyłu nad podcięciem nawisu rufowego. Wielu badaczy (nie wszyscy!) uważa, że były to właśnie beczki czy skrzynki sanitarne, zwłaszcza że identyczne rozwiązanie stosowali Arabowie na swoich żaglowcach jeszcze w XX w. Na wielkich karakach nad podcięciem nawisu rufowego umieszczano regularne „sławojki”, do których oficerowie przechodzi wprost ze swoich kajut, a otwory wypadały – dzięki nawisowi – daleko nad wodą. Podobny cel (plus umieszczanie latarni) miały zapewne dziwaczne wieżyczki spotykane na tylnych krańcach kasztelu rufowego niektórych żaglowców z końca XV w. Ponadto w wystających poza kadłub miejscach rufy robiono otwory, które mogły służyć za pisuary. Dopuszczano oddawanie moczu do ścieków burtowych, skąd spływnikami wydostawał się za burtę. Większość z tych rozwiązań powtórzono w XVI w., kiedy dla marynarzy doszedł galion – wspaniałe miejsce do załatwianie potrzeb naturalnych z uwagi na dalekie wystawanie poza kadłub oraz lekką konstrukcję „podłogi” z gretingów. Wieżyczki, które teraz bardzo się rozrosły, plus „beczki”, występowały nie tylko na rufie, ale czasem wzdłuż burt całego kadłuba. Miały już absolutnie jednoznacznie charakter klozetów. Później cofnęły się ku ćwiartkom rufowym i przybrały postać cudnie zdobionych galeryjek bocznych, ale niezależnie od ilości rzeźb, szyb i złoceń pozostały „sławojkami” z drewnianym siedzeniem o centralnej dziurze. Co do marynarzy, to już na okręcie Wasa z 1628 r. widzimy typowe potem przez setki lat „siedzenia ulgi (uwolnienia)”, czyli prawie identyczne skrzynki jak oficerskie z kogi bremeńskiej. Fakt, że dla tak wielkiego okrętu z bardzo liczną załogą przewidziano 2 dziurki (!) wydaje się świadczyć o ciągle dominującej praktyce załatwiania się do kubłów czy wprost za burtę. Żaglowce miały już wydatne ławy wantowe, więc stanięcie na nich i wypięcie tyłka z równoczesnym trzymaniem się want (doskonale znane z XIX w.) z pewnością wchodziło w grę.

fragment ryciny duńskiego galeonu Tre Kroner z 1601 r. z jednoznaczną pozycją na kotwicy

    „Siedzenia ulgi” na galionach pojawiają się masowo na modelach z epoki począwszy od lat 1670-tych. Najpóźniej w tym czasie wykonywano już także drewniane rury spustowe, dzięki którym ekskrementy sprowadzano znacznie poniżej desek klozetowych, co polepszyło higienę i umożliwiło umieszczanie klozetów w miejscach, gdzie bezpośredni zrzut był niemożliwy lub kłopotliwy. Nie było więc tak, jak wydaje się niektórym, że odchody spadały na lufy dział lub na pokłady przez otwarte furty. Nie wszystko, co naprawdę wchodziło w skład konstrukcji wychodka, widać na modelach. Stopniowo zwiększano liczbę otworów dla marynarzy na galionach, wykorzystano też mały pokładzik galionowy dla wypchnięcia nań z grodzi dziobowej półwalcowych konstrukcji stanowiących ubikacje podoficerów. Trafiały się regularne pisuary (prawie w dzisiejszym kształcie, czemu – z uwagi na brak zmian w anatomii – zapewne nie należy się dziwić) wzdłuż nadburć partii dziobowej.

    Pomijając wychodki oficerów i podoficerów, na Victory Nelsona przygotowano tylko 6 „siedzeń ulgi” dla blisko 800 ludzi załogi – nie można powiedzieć, aby ich pod tym względem rozpieszczano. W ciągu XVIII i XIX w. doskonalono głównie rury spustowe – łącząc kilka siedzeń wspólnym kolektorem i prowadząc całość wzdłuż kolan dziobowych oraz burt na dziobie aż do poziomu morza. Ze względu na równoległy bieg innych elementów strukturalnych oraz maskujące malowanie, obserwatorzy zewnętrzni (jak dzisiejsi oglądacze modeli) często nie zdawali sobie sprawy, że patrzą w istocie na przewody kanalizacyjne.

    W klozetach oficerskich przełom konstrukcyjny stanowiło pojawienie się na brytyjskich okrętach liniowych w 1779 r. pierwszych WC, czyli „water-closet”, oczywiście typu, który część z nas pamięta z własnych domów – z wysoko umieszczonym zbiornikiem wodnym i spływem grawitacyjnym. Nie od razu doceniono walory tego rozwiązania. Przyjęło się powszechnie dopiero w dobrze zaawansowanym XIX w. Przy zastosowaniu rur ołowianych (wykorzystywanych już w XVII w.) dających się prawie dowolnie kształtować i zapewniających niskie tarcie, system ten umożliwił umieszczanie klozetów niemal w dowolnych miejscach i wyprowadzanie odchodów do morza tam, gdzie to było dogodne. Jednak do końca epoki żagla typowe było kończenie rury kanalizacyjnej u samego dołu galerii bocznej, od strony rufowej (gdzie znikała wśród ozdóbek).

    W latach 1840-tych zwiększano czasem liczbę oczek sanitarnych dla marynarzy przez instalowanie wielootworowych „siedzeń ulgi” (zintegrowanych z pisuarami) także na ławach wantowych fokmasztu, nadto montowano pierwsze zamknięte klozety marynarskie pod pokładem dziobowym. Ale jeszcze w latach 1850-tych powszechne było karanie żeglarzy (w XVIII i na początku wieku XIX w. chłostą) za zanieczyszczenia pokładów, kiedy ci o słabszych pęcherzach i zwieraczach nie byli w stanie doczekać swojej kolejki.

    Najtrudniej odpowiedzieć na pytanie o różnice „narodowe”. Pewne odmienności stylistyczne oczywiście istniały, podobnie jak częstość wykorzystywania konkretnych rozwiązań. Nie można jednak tego rozpatrywać w kategoriach bezwzględnych, że tak „musiało” być, dlatego, że okręt był brytyjski, francuski, amerykański, holenderski, hiszpański itp. Wiadomo, iż przeciętnie nadzwyczaj długo (jeszcze w XVIII w.) francuscy oficerowie zadowalali się dziurą w podłodze ustępu i załatwianiem wszystkich potrzeb na stojąco. Ale to właśnie Francuzi zdumieli się ujrzawszy takie „rozwiązanie” na okręcie amerykańskim w 1793 r. i uznali, że w takich warunkach lepiej już wypróżniać się do butelki. Zaskakujące jest też zaobserwować, że na niektórych hiszpańskich okrętach doby Trafalgaru niżsi oficerowie siedzieli w galeriach rufowych parami (dwie dziury w desce), jak marynarze. Hiszpanom zdarzało się za to na samym początku XVIII w. wyposażać klozetowe skrzynki na galionie w boczne przepierzenia, dające minimum prywatności. W sumie jednak anatomię wszyscy mamy tę samą (chociaż trafiła się Royal Navy kobieta-marynarz, której płci nie rozpoznano przez kilkanaście lat Wink ), więc wielkich różnic być nie mogło.

    Pozdrawiam, Krzysztof Gerlach

Jeżeli ktoś miałby polemiczną uwagę do tekstu, proszony jest o wyrażenie jej na forum p. Krzysztofa, aby autor mógł się do niej ustosunkować.
» http://www.timberships.fo...trzeba,191.html


LATRYNY OFICERSKIE

W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że latryna kapitana znajdowała się na rufie w bocznym wykuszu rufowym bezpośrednio przy kajucie (na dużych liniowcach ilość latryn była proporcjonalna do rangi okrętu - admirał, kapitan i ilości wyższych oficerów), dla podoficerów na pokładziku dziobowym stawiano półwalcowate ubikacje, a dla załogi na pokładzie galionu były "siedziska z otworami".

VOC Amsterdam, 1748


Z mojego archiwum latryny na replice VOC Amsterdam, 1748.
Z salonu jest dostęp do dwóch latryn umiejscowionych w bocznych wykuszach, nieco poniżej pokładu (podłogi), zasłanianych zasłonką


widok z salonu - są dwa otwory w burcie (wejście - wyjście ;-) )



latryna nr 2 po drugiej stronie

Pokład wyżej jeszcze jedna latryna, czy była druga nie pamiętam (na zdjęciach nie mam).



Latryny na dziobie - oficerskie i załogi

Jak widać na schemacie na małym pokładziku dziobowym, wystają z grodzi dziobowej dwie półwalcowate konstrukcje stanowiące ubikacje podoficerów z wejściami z wnętrza kadłuba. Latryny załogi znajdują się na platformie/pokładzie galionu.



Santisima Trinidad, 1769


latryny podoficerskie i dla załogi na modelu Santisima Trinidad - Curro

i oficerskie na moim modelu ST



na modelu Victory



Gródź dziobowa wraz z latrynami, była często dekorowana tralkami, gzymsami i pilastrami (być może złoconymi, jak chcą modelarze ;-) ) czasem dekoracyjnie malowane


latryna oficerska na HMS Royal William, 1719





latryna na rufie nieznanej obecnie mi jednostki

Latryny załogi na pokładzie galionu


"wygódka" na Batavi


jedno z "siedzeń ulgi" z dwoma otworami - galion Victory
_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
REKLAMA

Posty: 701
Wysłany: 2013-12-29, 23:38   

Ostatnio zmieniony przez Andi 2019-01-24, 11:49, w całości zmieniany 29 razy  
 
 
Andi
Admirał


Posty: 701
Skąd: Wołów
Wysłany: 2013-12-29, 23:38   

Witam. No rzeczywiście dobre miejsce na rozmyślania <alejaja>



Zdjęcia z relacji budowy Sots przez Doris
http://modelforum.cz/view...&st=0&sk=t&sd=a




Pozdrawiam.
_________________
Andi


 
 
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4188
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2018-12-11, 18:18   Latryny na HMS Victory

Skoro ostatni przykład pochodził z HMS Victory to uzupełniam zdjęciami pozostałych "wygódek".

Przy okazji pierwszy post został uaktualniony nowymi przykładami.

HMS Victory, 1765

Latryna admirała na HMS Victory (w bocznym wykuszu)




jedna z latryn w wykuszu na rufie na drugiej burcie

Plany latryn podoficerskich i dla załogi.


15. Latryny podoficerskie
16. Pojedyncza latryna załogi



Latryny podoficerskie na grodzi dziobowej


od wewnątrz kadłuba

i na zewnątrz



i latryny załogi na platformie galionu (dwie pojedyncze i dwie podwójne - szału nie ma ;-) )




_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4188
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2018-12-15, 23:15   

Przeglądając Facebooka https://www.facebook.com/..._location=group
znalazłem fotki modelu Zeven Provincien z dębiny (dość duża skala 1:10) i nie zapomniano o latrynie kapitana.

_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasedo

| | Darmowe fora | Reklama
Strona portalu