SHIPMAN Strona Główna SHIPMAN
FORUM MODELARSTWA SZKUTNICZEGO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
Żeglarze, podróżnicy, odkrywcy
Autor Wiadomość
Tryton
Kontradmirał
Moderator


Posty: 540
Skąd: 3city
Wysłany: 2014-04-06, 23:12   Żeglarze, podróżnicy, odkrywcy

Bartolomeu Dias (wymowa portugalska (IPA) /baɾ.tu.lu.'mew 'di.ɐʃ/), Bartłomiej Dias
(ur. ok. 1450, zm. 29 maja 1500)
– żeglarz, konkwistador i odkrywca portugalski, który w roku 1488 opłynął południowy kraniec Afryki prawdopodobnie jako pierwszy Europejczyk od starożytności.



W 1487 roku król Portugalii Jan II polecił Diasowi zbadanie części Afryki wysuniętych najdalej na południe. Dias i jego załoga wyruszyli w drogę w sierpniu 1487 roku i popłynęli na południe wzdłuż południowo-zachodniego wybrzeża Afryki. Tam jednak dostali się w obszar sztormów, które zepchnęły ich na Atlantyk. Nie widząc lądu, uczestnicy wyprawy nie wiedzieli, gdzie się znajdują, przerazili się, że mogą "wypaść poza krawędź świata". Tak więc, gdy tylko burza ucichła, Dias pożeglował z powrotem na wschód. Płynęli tak wiele dni, spodziewając się dotrzeć do wybrzeży Afryki, jednak na próżno. Dias zdał sobie sprawę z tego, że musieli minąć południowy kraniec Afryki, zwrócił się więc na północ i w końcu dotarł 3 lutego 1488 roku do Mossel Bay. Przylądek Dobrej Nadziei nazwany został przez niego Przylądkiem Burz (Cabo Tormentoso). Później nazwa ta została zmieniona przez króla Portugalii Jana II na Przylądek Dobrej Nadziei (Cabo de Bõa Esperança) z powodu otwarcia szlaku na wschód.
Dias nie dotarł do Indii, ponieważ jego załoga odmówiła dalszego rejsu. Pomógł jednak w zaplanowaniu udanej wyprawy Vasco da Gamy w 1497 roku. Udzielił rad co do budowy statków, a nawet przebył część drogi z jego ekspedycją.
W 1499 roku Dias towarzyszył Pedro Álvaresowi Cabralowi w podróży do Brazylii, a potem do Indii. Właśnie podczas tego rejsu Dias utonął, gdy jego okręt uległ zniszczeniu podczas burzy w pobliżu odkrytego wcześniej przez siebie Przylądka Dobrej Nadziei.
______________________
info Wikipedia
http://pt.wikipedia.org/wiki/Bartolomeu_Dias
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bartolomeo_Diaz
_________________
Tryton




 
 
REKLAMA
Moderator

Posty: 540
Wysłany: 2014-04-10, 10:40   Diogo Cao

 
 
Tryton
Kontradmirał
Moderator


Posty: 540
Skąd: 3city
Wysłany: 2014-04-10, 10:40   Diogo Cao

Diogo Cão
(ur. ?; zm. prawdopodobnie 1486) - portugalski odkrywca i podróżnik, który odbył dwie podróże wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki w latach osiemdziesiątych XV wieku.



Pierwszy Europejczyk, który zauważył ujście rzeki Kongo i wpłynął do niego (prawdopodobnie w sierpniu 1482 r.). Odkrycie to zostało upamiętnione kamiennym obeliskiem, który stoi tam do dziś, ale tylko we fragmentach. Doszło wtedy także do kontaktów z krajowcami z królestwa Bakongo. Zbadał wybrzeże pomiędzy Przylądkiem św. Katarzyny i Przylądkiem Krzyżowym prawie od równika do Zatoki Wielorybiej w Namibii. Z pierwszej podróży wrócił w kwietniu 1484 roku, za jego wyczyn Jan II (ten sam, który odmówił Kolumbowi sfinansowania wyprawy) nadał mu szlachectwo.

O jego drugiej podróży niewiele wiadomo. Gdy dotarł do Przylądka Krzyżowego, był już umierający, zdrowie załogi także nie było w najlepszym stanie. João de Barros i reszta załogi zmusili go do powrotu do Kongo, a stamtąd do Portugalii.
____________________
info z zasobów Wikipedii
http://pt.wikipedia.org/wiki/Diogo_C%C3%A3o
http://pl.wikipedia.org/wiki/Diogo_C%C3%A3o
_________________
Tryton




 
 
Tryton
Kontradmirał
Moderator


Posty: 540
Skąd: 3city
Wysłany: 2014-04-11, 20:08   Vasco da Gama

Vasco da Gama (wymowa portugalska [ˈvaʃku ðɐ ˈɣɐmɐ];
ur. ok. 1460 lub 1469 w Sines, w niewielkim porcie w prowincji Alentejo, zm. 24 grudnia 1524 w Koczinie)
– odkrywca portugalski, który jako pierwszy dotarł drogą morską z Europy do Indii, umożliwiając Europejczykom swobodny handel z Azją południową. Dotąd odbywał się on lądem przez wielu pośredników i rozbójników.



Niewiele wiadomo o jego młodości. Według Antonio de Limy, autora Nobiliario, Vasco da Gama wywodzi się z rodziny szlacheckiej, o której istnieją wzmianki aż z 1166 roku, jednakże męska linia rodu bez "białych plam" prowadzi tylko do roku 1280, do Alvaro da Gamy, którego potomkiem był ojciec Vasco – Estêvão da Gama, piastujący funkcję gubernatora (alcaide mor) miasta Sines i sędziego (commendador) Cercal. Matka Vasco da Gamy, Isabel Sodr, była Angielką. Vasco był ich trzecim synem (najstarszym z rodzeństwa był Paulo da Gama). Jako szlachcic oraz syn gubernatora i sędziego, otrzymał staranne wykształcenie w Lizbonie, gdzie spędził młodość. W 1484 roku został żeglarzem. Wiadomo, że między 1484 a 1492 r. studiował astronomię i nawigację w szkole w Évorze. W 1492 roku dowodził obroną kolonii portugalskiej przed Francuzami na wybrzeżu Gwinei.

Na początku XV wieku szkoła nawigacji księcia portugalskiego, Henryka Żeglarza, przyczyniła się do poszerzenia wiedzy o wybrzeżu Afryki. W pierwszej połowie lat 60. XV wieku celem stało się okrążenie Afryki od południa i zdobycie dostępu do Indii, które opływały w drogocenny pieprz oraz inne bardzo pożądane w Europie przyprawy.

W roku 1488 Bartolomeu Dias powrócił z wyprawy do południowego krańca Afryki, który nazwał Przylądkiem Burz (potem nazwę zmieniono na Przylądek Dobrej Nadziei) i aż do rzeki Fish River ( Ponta da Pescaria, dzisiejsza Republika Południowej Afryki), podczas gdy wyruszając z Indii, Pedro de Covilhão zapuścił się na południe, przemierzając trasę aż do terenów, do których dotarł Dias. Pozostało tylko połączyć te dwie wyprawy w jedną.

Zadanie to powierzono ojcu Vasco, Estevão da Gama, który jednak zmarł przed rozpoczęciem przygotowań. Podjęcie wyprawy powierzono wtedy jego synowi Vasco da Gamie. Wyruszył on 8 lipca 1497 roku z Santa Maria de Belém, obecnie dzielnicy Lizbony, nieopodal kaplicy Ermida do Restelo (inaczej Capela de São Jerónimo), założonej przez Henryka Żeglarza. W kaplicy tej Vasco da Gama i jego załoga modlili się na noc przed wypłynięciem (po powrocie da Gamy, Manuel I zbudował w tym miejscu Klasztor Hieronimitów (Mosteiro dos Jerónimos) dla upamiętnienia odkrycia drogi morskiej do Indii). Vasco da Gama opuścił Lizbonę mając pod swymi rozkazami cztery okręty (São Gabriel, São Rafael, Berrio oraz okręt transportowy o nieznanej nazwie) i 160 ludzi załogi (niektóre źródła podają liczbę 170), wśród których było wielu skazańców.

Trasa wyprawy wiodła przez Atlantyk koło Wysp Kanaryjskich i Wysp Zielonego Przylądka. Mimo że część drogi do Przylądka Dobrej Nadziei była na tamte czasy już dobrze znana, rejs nie należał do łatwych. Vasco musiał radzić sobie z buntami załogi, z gwałtownymi sztormami oraz ze szkorbutem wśród załogi. 16 grudnia wyprawa minęła Fish River i kontynuowała żeglugę po wodach nieznanych Europejczykom. W dniu 25 grudnia wybrzeżu, które wówczas mijali, nadano nazwę Natal (dosł. Boże Narodzenie). W styczniu osiągnęli wybrzeże dzisiejszego Mozambiku, kontrolowanego przez Arabów wschodniego wybrzeża Afryki, które stanowiło część sieci handlowej Oceanu Indyjskiego. Będąc tak daleko, da Gama wynajął w Malindi pilota, który poprowadził ekspedycję przez dalszą część drogi do Kalikat (Kozhikode) na południowo-zachodnim wybrzeżu Indii (20 maja 1498 r). Gwałtowne niekiedy negocjacje z miejscowymi władcami spotkały się z oporem handlowców arabskich. Ostatecznie jednak da Gama zdołał uzyskać niejasną ugodę handlową, lecz zmuszony był odpłynąć bez ostrzeżenia po tym, jak radża Kalikatu starał się skłonić go do pozostawienia wszystkich towarów jako formy zabezpieczenia. Da Gama zatrzymał towary, lecz pozostawił kilku Portugalczyków z poleceniem prowadzenia stacji handlowej (faktorii).



W drodze powrotnej wielu członków załogi zmarło na szkorbut. Do Portugalii dopłynęło tylko 55 osób. Po swoim powrocie do Portugalii we wrześniu 1499 roku da Gama został szczodrze nagrodzony jako człowiek, któremu udało się sfinalizować plan, którego realizacja zajęła osiem lat. Otrzymał tytuł "Admirała mórz indyjskich", i 12 lutego 1502 roku pożeglował ponownie do Indii na czele floty składającej się z dwudziestu okrętów w celu wyegzekwowania interesów portugalskich i zagarnięcia siłą towarów, których nie mógłby nabyć drogą pokojową. Dwa lata wcześniej wysłano Pedro Alvaresa Cabrala (w czasie swojej podróży odkrył on Brazylię), który stwierdził, że załoga faktorii handlowej została wymordowana, spotykając się z oporem Kalikatu.

Vasco da Gama zaatakował i wymusił okup od wschodnioafrykańskiego portu arabskiego Kilwa Kisiwani, który był zaangażowany w opór przeciw Portugalii. Da Gama prowadził działalność piracką przeciwko arabskim statkom handlowym, rozgromił flotę Kalikatu, składającą się z około 29 okrętów, i ostatecznie podbił to portowe miasto. W zamian za pokój otrzymał cenne koncesje handlowe i olbrzymią ilość łupów, co zapewniło mu wyjątkowe uznanie korony portugalskiej. Po powrocie do Portugalii otrzymał tytuł hrabiego Vidigueira i ziemie należące poprzednio do królewskiej rodziny Bragança.

Zdobywszy złowrogą reputację człowieka, który umie "naprawić" problemy pojawiające się w Indiach, został tam jeszcze raz wysłany w roku 1524 z zamiarem zastąpienia niekompetentnego wicekróla posiadłości portugalskich Eduardo de Menezesa, lecz zmarł wkrótce po przybyciu do Kalikatu. Pochowany został w pierwszym katolickim kościele Indii, kościele św. Franciszka w Koczin, lecz w roku 1539 jego szczątki przeniesiono do Portugalii i pochowano ponownie w Vidigueira.

Da Gama, jak nikt inny po Henryku Żeglarzu, przyczynił się do sukcesów Portugalii i szybkiego wzrostu jej potęgi kolonialnej. Poza samym faktem pierwszej podróży do Indii, to jego połączenie przebiegłości z polityką oraz z siłą militarną dało Portugalii silną pozycję handlową na Oceanie Indyjskim. Wśród rodaków Vasco da Gama zyskał wielką popularność, jego czyny opiewali poeci i wędrowni śpiewacy. Portugalska epopeja narodowa Luzjady autorstwa Luísa de Camões w dużej mierze dotyczy podróży Vasco da Gamy.
__________________
Relacja z pierwszej podroży Vasco da Gamy do Indii, tzw. Diário da viagem de Vasco da Gama, przypisywana tradycyjnie jednemu z marynarzy podróżnika Álvaro Velho, zachowała się w odpisie w początku XVI w. Następnie istnieje list florentyńskiego kupca Girolamo Sernigi z 1499 r., zachowany w antologii Paesi novamente retrovati (Vicenza, 1507), wydanej przez Fracanzano da Montalboddo, który także opowiada o tej pierwszej podróży. W tymże samym zbiorze znajduje się list kupców z Hiszpanii i Portugalii, opowiadający o wydarzeniach drugiej podróży da Gamy do Indii.

________________
info z zasobów Wikipedii
http://pt.wikipedia.org/wiki/Vasco_da_Gama
http://pl.wikipedia.org/wiki/Vasco_da_Gama
_________________
Tryton




 
 
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 5494
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2020-08-30, 22:22   Admirał Michiel de Ruyter

01.07.2011 | https://www.focus.pl/arty...holender?page=2

Pływający Holender

autor: Robert Domżal


Michiel de Ruyter

Admirał Michiel de Ruyter wziął udział w 19 dużych bitwach morskich, przeważnie walcząc z silniejszym przeciwnikiem i... wszystkie wygrał. Holendrzy twierdzą, że to on, a nie Horatio Nelson był najwybitniejszym dowódcą floty wszech czasów



Rok 1637. Zmagania zbuntowanych Niderlandów z Hiszpanią, które do niderlandzkiej historii przejdą później jako wojna osiemdziesięcioletnia, trwają już niemal 70 lat (z przerwami). Dowodzący okrętem Michiel de Ruyter wraca z Irlandii. Po drodze zostaje zaatakowany przez korsarzy z Dunkierki (wówczas hiszpańskiej). Przewyższali oni Holendra siłą ognia oraz liczebnością załogi. Kapitanowi nie pozostało nic innego, jak uciec się do jednego z forteli, które później przyniosły mu sławę. Przed abordażem wrogów kazał załodze założyć na gołe stopy skarpety, a pokład wysmarować przewożonym masłem. Kiedy nieprzyjaciele wskakiwali na pokład, przewracali się na śliskiej powierzchni i łatwo można ich było pokonać. By zapłacić za stracone masło, zabrał korsarski statek do domu jako łup...
    OKRĘTOWY JEŹDZIEC

Początkowo nic nie wskazywało na to, że urodzony 24 marca 1607 r. Michiel Adriaenszoon zostanie najznamienitszym admirałem Holandii. Przyszedł na świat w miejscowości Vlissingen w ubogiej rodzinie, miał 4 braci i 6 sióstr. Zaczął karierę morską jako 11-letni majtek pokładowy na statku płynącym do Brazylii. Młody Michiel służył również w armii księcia Maurycego Orańskiego jako muszkieter. Opiekował się nim wówczas brat matki, który zyskał przydomek de ruiter, czyli jeździec. Ten przydomek parę lat później przejmie Michiel. Wtedy jednak będzie już znowu na morzu. Adriaenszoon uznał bowiem, że lepiej czuje się we flocie. Zamustrował na statek wojskowy, a następnie handlowy. Pech chciał, że w czasie jednego z rejsów chłopak został uwięziony przez hiszpańskich piratów. Popisał się jednak brawurą i – wraz z dwoma innymi jeńcami – uciekł, a do kraju wrócił na piechotę przez Francję. Epizod w niewoli nie zniechęcił go do morskich przygód – Adriaenszoon wkrótce wziął udział w arktycznych wyprawach wielorybniczych. Dopiero w 1637 roku został właścicielem własnej jednostki.

Tymczasem w 1640 roku Portugalczycy zbuntowali się przeciw Hiszpanom. W myśl zasady „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” władze Zjednoczonych Prowincji Niderlandów postanowiły wesprzeć buntowników. Admiralicja Zelandii zaproponowała de Ruyterowi stanowisko kapitana jednego z okrętów („De Haze”), wysłanych na pomoc Portugalczykom, oraz stopień kontradmirała. W listopadzie 1641 r. Holendrzy zwyciężyli hiszpańsko-dunkierską flotę podczas potyczki koło Przylądka Świętego Wincentego. W trakcie walki statek de Ruytera zarobił 18 trafień w kadłub, a jednak nie zatonął! Wygląda na to, że jakaś siła wyższa czuwała nad kontradmirałem. Nic dziwnego, że jego ulubioną lekturą pozostawała Biblia...
    GODZIEN, NIE GODZIEN?

Po spełnieniu patriotycznego obowiązku de Ruyter kupił statek „Salamander” i skoncentrował się na przewożeniu do Holandii towarów z Indii Zachodnich i Maroka. Wzbogacił się. Nie skąpił też pieniędzy na wykup chrześcijańskich niewolników z Afryki. Jednak pływanie pod kupiecką banderą nie oznaczało w tym czasie spokojnego żeglowania. W 1643 roku podczas wyprawy do Ameryki de Ruyter natknął się na silnie uzbrojony okręt hiszpański. Próba ucieczki nic nie dała i wroga jednostka zrównała się burtą ze statkiem Holendra. Roztrzaskanie jego jednostki salwami z hiszpańskich armat wydawało się kwestią minut. Tymczasem de Ruyter, sobie tylko wiadomym sposobem, tak manewrował ostrzeliwaną jednostką, że posłał na dno nieprzyjaciela. Mało tego, rozkazał załodze podjąć z wody Hiszpanów. „Postąpiłbyś ze mną i moimi ludźmi w ten sposób?” – zapytał kapitana wrogiej jednostki. „Nie” – odparł bez wahania Hiszpan.– „Zamierzałem was wszystkich posłać na dno”. Odpowiedź tak rozwścieczyła Holendra, że rozkazał wyrzucić jeńców z powrotem do morza. Opamiętał się w ostatniej chwili.

Kolejną okazję do wykazania się męstwem de Ruyter miał w 1652 r. Wybuchła wtedy wojna o supremację na morzu pomiędzy Zjednoczonymi Prowincjami a Anglią. Stany Prowincjonalne Zelandii na dowodzącego siłami morskimi tej prowincji wybrały właśnie de Ruytera. Kapitan „nie czuł się godny”, ale w końcu wyraził zgodę. Już w sierpniu de Ruyter pokazał, że doskonale nadaje się do powierzonego mu zadania. Wraz z ponad 30 okrętami miał konwojować flotę sześćdzięsięciu statków handlowych Kompanii Zachodnioindyjskiej (WIC) przez Kanał Angielski (kanał La Manche). Przy Plymouth Holendrzy zostali zaatakowani przez stacjonującą tam flotę angielską pod dowództwem admirała George’a Ayscue (prywatnie przyjaciela Holendra). De Ruyter musiał zmienić kurs i bronić się przed atakiem.

Holender podzielił swe okręty na 3 eskadry. Anglicy mieli początkowo przewagę, sprzyjał im wiatr. Sześć okrętów w pewnym momencie przerwało linię holenderską. Ich atak mógł zakończyć się zwycięstwem. Reszta floty nie zdążyła się jednak przegrupować i to okręty angielskie zostały otoczone przez flotę de Ruytera. Tylko zmasowany ogień z dział pozwolił Ayscue wydostać się z pułapki, którą sam zastawił. Przy zapadającym zmroku angielskie okręty wycofały się do Plymouth. Ayscue został pozbawiony dowództwa, a sława Michiela de Ruytera zaczęła rosnąć. W listopadzie 1653 r. walczący w każdej poważniejszej bitwie morskiej tej wojny Zelandczyk został awansowany na wiceadmirała. Republika Zjednoczonych Prowincji Niderlandów pod wodzą wielkiego pensjonariusza Johana de Witta osiągnęła wówczas szczyt potęgi militarnej na morzu. De Ruyter stał się jego doradcą oraz realizatorem morskich planów.
    WYPAD DO PASZCZY LWA

Początek drugiej wojny holendersko-angielskiej (1665–1667) de Ruyter spędził w koloniach. Odbijał z rąk Anglików faktorie oraz nękał ich placówki u wybrzeży Ameryki Północnej i Zachodniej Afryki. Nie był więc obecny podczas przegranej bitwy pod Lowestorf, w której zginął głównodowodzący holenderską flotą Jacob van Wassenaer Obdama. De Ruytera mianowano jego następcą.

Losy wojny były zmienne. Holendrzy pokonali Anglików w bitwie czterodniowej (czerwiec 1666 r.), by dostać tęgie baty niecałe dwa miesiące później. To jednak Holendrzy mieli zatriumfować dzięki brawurowej akcji de Ruytera, który postanowił zaatakować Anglików w ich gnieździe – stoczni Chatham pod Londynem. 12 czerwca 1667 r. flota holenderska pożeglowała do Medway, blisko estuarium Tamizy. Nie pomogły łańcuchy zamykające wejście do portu. Nic nie dało zatopienie w rzece licznych jednostek wojennych, co miało uniemożliwić Holendrom zbliżenie się. Atakujący zniszczyli wiele zacumowanych brytyjskich statków, w tym tak prestiżowe, jak „Royal James”, „Royal Oake” i „Loyal London”. 13 lipca cytowany przez lorda Clarendona historyk brytyjskiej admiralicji zanotował: „Scena, którą można było zobaczyć poniżej Chatham, miała niewiele odpowiedników w historii morskiej... Rzeka była pełna poruszających się jednostek i płonących wraków. Huk dział był niemal ciągły. Krzyki rannych dało się słyszeć pomimo odgłosów walki”. Największy dyshonor stanowiła dla Anglików strata okrętu flagowego „Royal Charles”. Pamiętnikarz Samuel Pepys zanotował, że do zdobycia dumy angielskiej marynarki wystarczyła szalupa z... 9 osobami, ponieważ Anglicy porzucili statek. Holendrzy odholowali zdobycz do Amsterdamu, gdzie do dziś fragment rufy „Royal Charles” można oglądać w Rijksmuseum. W sumie podczas bitwy Anglicy sami zatopili ponad 30 jednostek, część z nich po to, by nie dostały się w ręce wroga. W miesiąc po bitwie podpisano w Bredzie traktat pokojowy dający wytchnienie obu walczącym nacjom.

W swojej strategii bitew morskich de Ruyter wykorzystywał wiedzę o prądach, falowaniu, głębokości i mieliznach. Doskonale pokazał to właśnie rajd na Medway, podczas którego Holendrzy mogli poruszać się skokami zależnie od przypływów. De Ruyter był jednak praktykiem, a nie teoretykiem. Powiedział kiedyś: „Nikt nie może być przygotowanym na wszystko, na morzu może zdarzyć się tyle nieprzewidzianych rzeczy, że nie jest możliwe przelanie tego wszystkiego na papier ani nawet zaobserwowanie na czas”.Wkrótce jego zdolności miały po raz kolejny zostać wystawione na próbę. W 1672 roku zamordowano rządzącego Republiką od 1654 roku Johana de Witta. Schedę po nim przejął Wilhelm Orański (przyszły król Anglii). Niderlandy zaatakowały wówczas oddziały Ludwika XIV. Do Francuzów wkrótce przyłączyli się upokorzeni Anglicy. Sprzymierzeni planowali inwazję morską na Holandię. W czasie czterech słynnych bitew morskich: Solebay (7 czerwca 1672), Schooneveld (7 i 14 czerwca 1673) i Texel (21 sierpnia 1673) de Ruyter na swoim flagowym okręcie „Siedem Prowincji” (Zeven Provincien) odparł inwazję i uratował niezależność Republiki.

De Ruyter w czasie starcia tak ustawiał swoją flotę, że przejmował kontrolę nad statkami wrogów w kluczowym momencie bitwy. Czynił to, koncentrując w upatrzonym miejscu statki i przerywając szyk liniowy przeciwnika. Wprowadzał w ten sposób zamęt wśród wrogich jednostek i niszczył je, nie dając szans na przegrupowanie. Po raz pierwszy nowej taktyki użył w bitwach pod Schooneveld i Texel. Wszystkie manewry były ćwiczone wcześniej na Morzu Północnym. Ponadto obsługujący działa na holenderskich jednostkach potrafili oddać 2 strzały w czasie, kiedy nieprzyjaciel posyłał w ich kierunku tylko jedną salwę. Francuski admirał Abraham Duquesne, który podczas bitwy czterodniowej służył u boku de Ruytera, napisał w raporcie do króla Ludwika XIV: „Flota holenderska pod wodzą de Ruytera może zakończyć dzień w bezksiężycową, sztormową pogodę i w gęstej mgle, a następnego dnia pojawić się przed nami w idealnym szyku”.

Anglicy wkrótce wycofali się z konfliktu, ale Francuzi walczyli dalej. W 1675 r. de Ruyter został wysłany jako komandor floty holendersko-hiszpańskiej na Morze Śródziemne. Miał uporać się z Francuzami zagrażającymi posiadłościom hiszpańskim, m.in. Sycylii. Flota holenderska była zbyt mała, co wzbudziło zastrzeżenia de Ruytera. Gdy jeden z ministrów zapytał go z przekąsem, czy admirał zaczął odczuwać strach na stare lata, ten odparł: „Nie obawiam się. Jeśli rozkazałbyś żeglować tylko jednym okrętem, zaatakowałbym wroga. Kiedy lordowie narażają swoje chorągwie, ja ryzykuję życie”. Cytat ten został wyryty na ścianach Akademii Marynarki Wojennej Willemsoord w Den Helder.

Choć de Ruyter dysponował mniejszą flotą niż przeciwnik, udawało mu się szachować Francuzów. Szczęście opuściło go jednak pod Etną 22 kwietnia 1676 r. Podczas ataku kula armatnia trafiła w prawą nogę admirała. Zmarł 7 dni później. Na ironię losu zakrawa fakt, że flotą francuską dowodził wówczas admirał Duquesne – ten sam, który uczył się od de Ruytera i uważał go za swój wzór. Ale w tym ostatnim śmiertelnym pojedynku mistrz i tak przewyższył ucznia. Bitwa zakończyła się bowiem taktycznym zwycięstwem Holendrów. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, który z dwóch słynnych admirałów, Nelson czy de Ruyter, był lepszym dowódcą. Zarówno Anglicy, jak i Holendrzy wskażą swojego wodza. O ile jednak bitwę pod Trafalgarem (1805) i tak wygraliby Anglicy, o tyle Holandia bez swojego wybitnego admirała nie oparłaby się silniejszym sąsiadom. Stąd w sensie politycznym de Ruyter miał większy wpływ na losy swojego kraju i Europy niż Nelson.
    POWSTANIE ZJEDNOCZONYCH PROWINCJI NIDERLANÓW

Wiosna 1568 r.: siły księcia Ludwika Nassau pokonują Hiszpanów pod Heiligerlee; początek wojny 80-letniej o wyzwolenie niderlandzkich prowincji spod władzy Habsburgów.

23 stycznia 1579 r.: siedem północnych prowincji podpisuje unię w Utrechcie, zobowiązując się do dalszej walki przeciw Habsburgom; początek podziału kraju na protestancką północ i katolickie południe, co doprowadzi w przyszłości do powstania dwóch odrębnych krajów: Belgii i Holandii.

kwiecień 1609 r.: dwunastoletni rozejm

10 października 1639 r.: flota niderlandzka rozbija Hiszpanów pod Downs; początek supremacji Zjednoczonych Prowincji Niderlandów na morzach

30 stycznia 1648 r.: traktat westfalski kończy wojnę trzydziesto- i osiemdziesięcioletnią

1652–1654: I wojna z Anglią
1665–1667: II wojna z Anglią
1672–1674: III wojna z Anglią i wojna z Francją
_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasedo

| | Darmowe fora | Reklama
Strona portalu