SHIPMAN Strona Główna SHIPMAN
FORUM MODELARSTWA SZKUTNICZEGO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
[Literatura] Galeony Wojny
Autor Wiadomość
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4188
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-05-31, 21:42   [Literatura] Galeony Wojny

GALEONY WOJNY - Jacek Komuda
marynistyczna powieść z pogranicza historii i fantastyki

Tom I

http://fabrykaslow.com.pl...e/galeonyT1.jpg

Jest rok 1627. Szwedzi atakują ujście Wisły. Ich okręty rozpoczynają blokadę Gdańska. Do walki z eskadrami Gustawa Adolfa staje młoda polska flota wojenna Zygmunta III Wazy, wspierana przez kaprów na służbie królewskiej. Kapitan Arendt Dickmann, późniejszy admirał i zwycięzca w bitwie pod Oliwą, rzuca wyzwanie Fortunie stawiając na jedną kartę honor i doświadczenie. Razem ze szlachcicem Markiem Jakimowskim, buntownikiem z tureckiej galery, wyrusza w morze by posłać na dno złowrogiego Lewiatana napadającego na statki z Gdańska. I przekonać się czy opowieści o bestii z podmorskich otchłani są prawdą, czy tylko podstępną intrygą szwedzkich korsarzy.

http://fabrykaslow.com.pl...y%20tapeta3.jpg

"...Dahl i Szulist pierwsi wpadli na pokład fluity z dobytymi
szablami. Jost przeskoczył falszburtę, wyrwał z pochwy
pałasz, wyszarpnął spod świty pistolet, odwiódł
z trzaskiem skałkę, gotowy na pierwszą oznakę oporu
strzelać, ciąć i prać, ile tylko tchu w piersiach starczy.
Nie miał kogo bić.
Pokład fluity był pusty.
Morze uderzało o burty statku, strzelało w górę bryzgami
piany. Wiatr wył na takielunku, jakby przygrywał
śmierci do tańca i próbował wytrzymałości sztagów, łopotał
postrzępionymi, porwanymi marslami, przerzucał
z łoskotem uwolnioną z lin rejkę bezana na ostatnim
maszcie. Pokład zawalony był piaskiem, rozbitymi
szczątkami baryłek, deskami, naglami wyrwanymi z kołkownicy,
splątanymi kawałkami lin. Statek osadzony
głęboko na piaszczystej łasze, jęczał niczym żywa istota,
czasem tylko dygotał wpychany głębiej na mieliznę
przez fale przyboju. Skrzypiały reje szarpiące się na wyluzowanych
brasach, trzeszczały naprężone fały, sztagi
i wanty.
Maszopi rozglądali się po pokładzie. Spodziewali się
wszystkiego, a więc zaskoczenia, rozpaczliwych próśb
o łaskę, a przede wszystkim oporu. Zdziwiła ich pustka.
Deski zadudniły gdzieś przed nimi!
Jost i Szulist skoczyli w stronę gretingu, wpadli za
grotmaszt, ale to tylko pusta beczka toczyła się po pokładzie,
przewalała z boku na bok...
Coś zatrzeszczało, załopotało na fokmaszcie. Zamarli. ..."

http://fabrykaslow.com.pl...y%20tapeta2.jpg

Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a, Medina-Sidonia w Hiszpanii żył.
A kto dziś pamięta Arenda Dickmanna? To polski admirał, co z Szwedem się bił.
Oliwska szanta, Cztery Refy
http://santisimatrinidad....php?p=1819#1819
_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
REKLAMA

Posty: 4188
Wysłany: 2011-05-31, 22:03   Galeony Wojny, tom II

 
 
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4188
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-05-31, 22:03   Galeony Wojny, tom II

GALEONY WOJNY

Tom II


Osądzony, pozbawiony dowództwa, czci i honoru Dickmann przejdzie przez piekło własnej niewiary, aby wraz z polskim szlachcicem, Markiem Jakimowskim stanąć na długość szpady od morskiej bestii. Zdesperowany uczyni wszystko, by zerwać z oblicza Lewiatana maskę tajemnicy i na zawsze posłać go na dno morza. A potem – już jako królewski admirał – poprowadzić polskie galeony wojenne do ostatecznego boju ze Szwedami pod Oliwą, wstrząsając sumieniem dumnego Gdańska.

"...Posse i Giese, którzy towarzyszyli im w wyprawie na
pokład Die Katze pobledli. Komisarz był ciekaw, kiedy
pobiegną do burty. Posse trzymał się twardo, ale znacznie
młodszy Giese spazmatycznie łapał powietrze, gębę
miał bladą i zlaną potem.
Arendt Dickmann wyglądał niewiele lepiej. Jedynie
Mora trzymał się godnie. Nawet na pokładzie przeklętego
okrętu, na który napadł morski diabeł, pykał swoją ulubioną
fajkę bez oznak lęku. A może to właśnie dym z tytoniu
pozwalał mu zabić obrzydzenie i mdłości? No cóż,
Jakimowski nie wiedział, co było gorsze – swąd zamorskiego
ziela przywodzący na myśl wnętrze saletrzanej
burty* czy też słodkawa woń rozkładających się trupów.
Mewy zniżały lot nad statkiem. Siadały na masztach
i rejach, czasem zrywały się do lotu, krzycząc przeraźliwie,
ale zaraz wracały, jak gdyby czatując na dusze zabitych.
Krążyły wokół okrwawionego krejera coraz bliżej,
coraz natarczywiej. Musieli się spieszyć... ..."



...Sześć szwedzkich okrętów na walkę czekało, A każdy z nich większy od naszych dwóch.
Choć siły nierówne, bo dział było mało, To w polskich załogach bojowy był duch. ...
Oliwska szanta, Cztery Refy

W książce oprócz ciekawej fabuły, dużo fachowej nomenklatury morskiej. Polecam każdemu miłośnikowi tego typu marynistyki.

Zobacz też
Bitwa pod Oliwą 1627
http://santisimatrinidad....php?p=1818#1818
http://www.youtube.com/watch?v=eXKe51KMK1I
_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
PanDora
Żaglomistrz



Posty: 222
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2011-06-07, 18:14   Flamandzka fluita

Flamandzka fluita
- statek stworzony przez Holendrów pod koniec XVI w., stosowany powszechnie w żegludze i handlu bałtyckim. Fluity, zwane też fleutami, rozpoznać było łatwo po silnie zwężających się ku górze burtach co dawało gruszkowaty kształt przekroju kadłuba i okrągłej rufie, nadbudówki (kasztele) były niższe, niż na galeonach. Kadłub był przy tym dość smukły.

Ożaglowanie było podobne do galeonów, lecz maszty były zwykle wyższe oraz nieco inaczej rozmieszczone i nachylone, co ułatwiało manewrowanie żaglami, pozwalając ograniczyć liczebność załogi, także dzięki szerszemu użyciu bloków i takli. Na maszcie pierwszym i drugim (fokmaszcie i grotmaszcie) fluity nosiły ożaglowanie rejowe (zwykle z dwoma piętrami rej), a na ostatnim bezanmaszcie - ożaglowanie łacińskie. Na dziobie umieszczony był bukszpryt.

Fluita miała zwykle trzy maszty; spotykano wśród nich zarówno mniejsze okręty o pojemności 100 łasztów, jak i większe - mające nawet 300 łasztów pojemności. Fluita dostosowana była do żeglugi bałtyckiej - pękaty kształt jej kadłuba wiązał się z przykrym faktem, iż Duńczycy, którzy pobierali cło w Sundzie, naliczali je w zależności od powierzchni głównego pokładu statku. Stąd Holendrzy starali się budować jednostki silnie zwężające się na górze. Fluita wykorzystywana była przede wszystkim jako jednostka handlowa - ze względu na dobre wyważenie i otaliowanie żagli, co sprawiało, że nie potrzebowała zbyt wielkiej załogi.
Zdobyczne fluity holenderskie przewożące kontrabandę dla Szwedów zostały także w czasie wojny 1626 - 1629 roku wcielone do floty polskiej.

Były uzbrajane i używane jako okręty wojenne, choć nie nadawały się najlepiej do tej roli (przykładem są polskie fluity wojenne: "Czarny Kruk", "Feniks", "Płomień", "Biały Lew" z okresu wojny ze Szwecją).

Łaszt - dawna jednostka miary objętości dla towarów sypkich, głównie zboża, stosowana od XIV do XIX wieku, w portach nadbałtyckich. Liczyła od 3000 do 3840 litrów (dm). Łaszt dzielił się na 30 korców lub 60 szefli.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasedo

| | Darmowe fora | Reklama
Strona portalu