SHIPMAN Strona Główna SHIPMAN
FORUM MODELARSTWA SZKUTNICZEGO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
ROZWÓJ OKRĘTÓW WOJENNYCH w XVI w.
Autor Wiadomość
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4461
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2018-11-20, 22:22   ROZWÓJ OKRĘTÓW WOJENNYCH w XVI w.

ROZWÓJ OKRĘTÓW WOJENNYCH

XVI wiek przyniósł znaczący rozwój europejskich flot żaglowych. W tym właśnie czasie pojawiły się duże okręty wojenne
wyposażone w liczne działa, wtedy też zbudowano pierwsze galeony, które miały odegrać decydującą rolę w procesie kolonizacji Ameryki.


W XV wieku najważniejsze dokonania w zakresie rozwoju żaglowców, ich budowy i wyposażenia, były dziełem stoczni w obu stale ze sobą rywalizujących krajach Półwyspu Pirenejskiego, Portugalii i Hiszpanii. Tam właśnie, po dekadach eksperymentów, powstał trójmasztowy okręt z prostokątnymi żaglami rejowymi na fokmaszcie i grotmaszcie i z żaglem łacińskim na bezanmaszcie. Ten układ masztów i żagli przetrwał, w zasadzie bez zmian, do XIX wieku, gdy wielkie transoceaniczne żaglowce zaczęto wyposażać w innego rodzaju omasztowanie i nowy takielunek. Przez 400 lat zmiany zachodzące w otaklowaniu okrętów żaglowych dotyczyły głównie układu i wzajemnych proporcji poszczególnych żagli. Zmiany służyły stworzeniu optymalnego z punktu widzenia cech nawigacyjnych układu żagli w stosunku do konstrukcji kadłuba.

OKRĘT I ARTYLERIA

W Anglii pierwsze działa zainstalowano na pokładzie żaglowca około roku 1340. Był to moment zwrotny w dziejach żeglugi, szczególnie ważny okazał się on dla późniejszych losów okrętów wojennych. Postęp technologiczny w kolejnych czte-rech stuleciach miał na celu możliwie najlepsze zharmonizowanie dział z okrętem. Szybko okazało się, że bez dział na pokładach nie sposób prowadzić choćby otwartej wymiany handlowej. Morza stały się terenem niczyim, na którym do walk mogło dojść w każdej chwili, bez względu na narodowość i pochodzenie spotykających się okrętów. Europejskie potęgi w sposób otwarty zmierzały do maksymalnego wykorzystania mórz, które stały się źródłem bogactw i elementem zapewniającym wysoką pozycję na arenie politycznej. Najpierw jednak należało zainwestować znaczne sumy w rozwój techniki zapewniającej stosowne narzędzia. W ten właśnie sposób wykształcił się podział na statki handlowe i zapewniające im bezpieczeństwo okręty wojenne.


Grafika przedstawiająca czteromasztowy okręt wojenny na pokładzie którego w 1520 r. król Anglii Henryk VIII odbył podróż do Francji

Wprowadzenie artylerii na pokłady statków nie nastąpiło jednak od razu, a pierwsze próby nie były udane. Problemem okazywał się zawsze ciężar samych dział i kul. Bardzo długo uważano, że lepiej wziąć na pokład większą liczbę łuczników niż obciążać statek ciężkim działem. Nie zdawano sobie bowiem sprawy ze skuteczności artylerii na pokładzie statku żaglowego. Pierwsze działa montowane na pokładach okrętów wojennych miotały pociskami o masie 15-20 funtów, a łączna waga takiego uzbrojenia sięgała dwóch ton. Szybko pojawił się poważny problem związany właśnie z ciężarem, ponieważ początkowo hołdowano zasadzie, że maksymalna siła ognia powinna być skoncentrowana na dziobie i na rufie, co w tym wypadku pociągało za sobą znaczne obciążanie kaszteli. Dążenie do zwiększenia siły ognia prowadziło zatem do szybkiego zwiększania ciężaru kadłubów, przy czym same ich konstrukcje nie stawały się wytrzymalsze.
W bardzo krótkim czasie okręty wojenne czterokrotnie zwiększyły wyporność od 250 ton do 1000 ton. Decydującą zmianą okazało się ustawienie dział na burtach statków, ponieważ dzięki zastosowaniu przedziałów działowych można było znacznie obniżyć położenie ciężkich armat. Usytuowanie ich np. na dolnych po-kładach powodowało obniżenie środka ciężkości całego kadłuba, a co za tym idzie - dawało znacznie lepsze parametry nawigacyjne.
Skokowe wręcz zwiększanie liczby dział oraz ich masy wywarło decydujący wpływ na zmianę taktyki wojennej na morzu. Okręty przestały już bowiem być tylko pływającymi platformami z piechotą, mającymi za zadanie przewieźć żołnierzy w określone miejsce lub doprowadzić do abordażu. Nowe, wyposażone w działa okręty wojenne niszczyły z dużej nawet odległości obiekty na morzu i na lądzie. Rewolucyjną nowością okazała się zwłaszcza możliwość skutecznego ataku obiektów lądowych z morza. Okręty przypuszczały bowiem atak na porty, nie wysadzając na brzeg ani jednego swego żołnierza. Jedynym skutecznym sposobem obrony przed działami okrętów wojennych okazało się zbrojenie w działa portów. W ten sposób pojawiły się pierwsze baterie nadbrzeżne.

POWSTANIE ROYAL NAVY

Paradoksalnie wyspiarska Anglia u zarania epoki nowożytnej praktycznie nie wykorzystywała mórz. Późne średniowiecze przyniosło Anglii odwrócenie się od morza. Dopiero w czasach Henryka VIII pojawiły się ważne impulsy, które przyczyniły się do stworzenia floty. Jej najważniejszym zadaniem było uzyskanie maksymalnej siły ognia.
Jeden z pierwszych okrętów zbudowanych w początkach XVI wieku dla potrzeb angielskiej floty wojennej to „Mary Rose”, ochrzczony tak na cześć młodszej siostry króla, a zwodowany w Portsmouth w 1505 roku. Stał się on jednostką flagową wojennej floty Anglii, na jego pokładzie pływał dowodzący w wojnie z Francją admirał Edward Howard. Okręt ten należał do największych jednostek swoich czasów - zabierał na pokład 200 marynarzy, 185 żołnierzy i 30 artylerzystów. W roku 1536 król Henryk VIII wydał rozkaz przebudowania „Mary Rose", by w miejsce 30 dało się zainstalować 91 dział, nie licząc ruchomych kolubryn i falkonetów.


Karaka Mary Rose z typowymi dla tej epoki nieproporcjonalnie wysokimi kasztelami na dziobie i rufie.
Odnalezione szczątki wraku wskazują, że w rzeczywistości nie były tak wysokie jak przedstawił artysta.


Mary Rose” była pierwszym okrętem wojennym, w którym zastosowano klapy zamykające ambrazury - otwory działowe (znajdujące się nota bene zaledwie 40 centymetrów ponad linią wodną). Tak niskie zainstalowanie dział miało rewolucyjne wręcz znaczenie z uwagi na obniżenie środka ciężkości kadłuba. Niestety, ten sam element konstrukcyjny przyczynił się do tragedii okrętu, gdyż w 1545 roku pozostawienie otwartych klap, spowodowało wdarcie się wody do kadłuba i zatopienie okrętu. Nie ma zupełnej pewności, dlaczego tak się stało, najbardziej prawdopodobne wydaje się, że działa na dolnym pokładzie nie były odpowiednio przymocowane, w wyniku czego przechył statku spowodował ich przesunięcie i dalsze naruszenie równowagi kadłuba. Dopiero przy tak znacznym przechyle woda wdarła się do wnętrza przez otwarte otwory działowe. Tragedia okrętu była wielkim wstrząsem - na jego pokładzie znajdowało się wówczas aż 700 ludzi, spośród których ocalało zaledwie 40. Statek zatonął na oczach samego Henryka VIII. który dowodził flotą podczas operacji przeciw siłom króla Francji Franciszka I w okolicach Solentu. Używane podczas abordażu sieci zostawiono wyjątkowo w porcie, co uniemożliwiło udzielenie skutecznej pomocy marynarzom z tonącego okrętu. W 1836 roku wyłowiono z dna morskiego część dział z „Mary Rose” i umieszczono je w londyńskim Tower. W roku 1982 podjęto nawet próbę wydobycia wszystkich pozostałości okrętu, dzięki czemu możliwe było wybudowanie wiernej jego repliki.



Innym z wielkich okrętów wojennych czasów Henryka VIII był zbudowany przez Williama Bonda w stoczni Woolwich statek „Henry Grace a Dieu”, popularnie nazywany „Great Harry”. Konstrukcja tego giganta w oczywisty sposób nawiązywała do największych ówczesnych karak. Zwodowano go w 1514 roku. Historycy uważają, że był to pierwszy w dziejach nowożytnej Europy okręt wybudowany wyłącznie z myślą o funkcjach militarnych - nie istniała bowiem żadna możliwość zastosowania go do celów transportowych. Jego kadłub miał długość 50 metrów, szerokość wynosiła 15 metrów, a sama stępka miała aż 39 metry długości. Łączna wyporność tej ogromnej jednostki to 1400 ton. Te niezwykłe jak na owe czasy rozmiary wprawiły w osłupienie archeologów, którzy w 1933 roku odkryli wrak „Great Harry” na dnie rzeki Hamble.


Henry Grace a Dieu popularnie nazywany Great Harry

Górny pokład kasztelu dziobowego znajdował się na wysokości aż 16 metrów nad powierzchnią wody. Grotmaszt u swej podstawy, czyli na wysokości pokładu, miał dwa metry średnicy, a jego wysokość sięgała 60 metrów - samo drzewce grotmasztu ważyło więc 90 ton. Na pokładzie znajdowało się łącznie 180 dział różnego kalibru (w samych kasztelach na dziobie i rufie było ich 126). Największą siłę tego okrętu stanowiły jednak dwie wielkie kolubryny o masie 4500 funtów każda oraz ogromny moździerz będący w stanie wystrzeliwać pociski o masie do 250 funtów. Choć okręt ten nie dysponował jeszcze licznymi działami o dużym kalibrze, bez wątpienia jego konstrukcja była niezwykle nowoczesna na swoje czasy. Działa małego kalibru (tych z kolei było wiele) umieszczone wysoko na kasztelach służyć miały atakowaniu pokładów, a także niszczeniu takielunku okrętów przeciwnika. Tę pływającą platformę strzelniczą wyposażono w cztery maszty o zaledwie 12 żaglach. Nie ulega wątpliwości, że przy dużej sile ognia okręt ten miał raczej słabe cechy nawigacyjne, był powolny i z trudem dawał się sterować. Dwukrotnie, w roku 1536 i 1539, poddano go przebudowie, która miała poprawić parametry nawigacyjne oraz zniwelować kłopoty związane ze kiepską sterownością tego olbrzyma.


port w Dover, początek wizyty króla Henryka VIII, który 31-maja-1520 r. spotkał się z królem Francji Franciszkiem I

Mimo wielkiego wysiłku włożonego w budowę, a potem adaptację, „Great Harry”, na pokład którego wchodziło 400 marynarzy, 260 żołnierzy i 40 artylerzystów nigdy nie osiągnął takiej zdolności bojowej, na jaką liczyli jego twórcy. W tych czasach Anglia pozostawała w niemal ustawicznej wojnie z Francją, której flota nękała wybrzeża angielskie. Do obrony angielskich portów przydatniejsze były szybkie i zwrotne okręty o mniejszej wyporności niż olbrzymy dysponujące wielką siłą ognia, lecz małą szybkością. W roku 1547 okręt przemianowano na „Edward” na cześć nowego monarchy, Edwarda VI. Szybko jednak wycofano go z czynnej służby i zacumowano na wodach rzeki Hamble. Okręt spłonął, rażony piorunem, w roku 1553 - w tym samym roku, w którym zmarł noszący to samo imię król Edward VI.
Nie ulega jednak wątpliwości, że choć „Great Harry” okazał się z punktu widzenia militarnego fiaskiem, jego istnienie przyczyniło się w dużym stopniu do dalszego rozwoju wojennej floty Anglii. Zarówno błędy popełnione przy konstrukcji, jak i podstawowe założenia dały do myślenia przyszłym budowniczym. Angielscy szkutnicy wiedzieli już teraz, że siła ognia nie jest przy złych parametrach nawigacyjnych warunkiem wystarczającym.
_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasedo

| | Darmowe fora | Reklama
Strona portalu