SHIPMAN Strona Główna SHIPMAN
FORUM MODELARSTWA SZKUTNICZEGO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
Naktuz XVIII w.
Autor Wiadomość
Karrex
Admirał Wszechflot i Mórz


Posty: 4188
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2012-09-27, 12:51   Naktuz XVIII w.

Naktuz (z holenderskiego nachthuis = nocny dom), czyli drewniana szafka kompasowa, służył do ochrony kompasu i korektorów (magnesów korygujących) przed wpływami atmosferycznymi oraz do jego oświetlania.

Dawniej obok kompasu i lampy mieścił też deskę kursową, szpulę z liną logu i deszczułką, 28-sekundową klepsydrę do mierzenia prędkości żaglowca, aktualnie używane mapy.
Po raz pierwszy pojawił się w XV wieku.


naktuz z repliki statku Amsterdam, 1748 (VOC)

Ewolucja naktuzów to trochę za długa historia, jak na zwykłą odpowiedź. Poprzestańmy więc na razie na budowie takiej typowej szafki, jak pokazana na zdjęciu repliki.
Już w XVII wieku naktuz rozwinął się w drewnianą skrzynię, podzieloną na trzy przedziały. Na okrętach wojennych ten środkowy przeznaczano dla latarni, w każdym z bocznych stał jeden kompas (na statkach handlowych preferowano inną aranżację). Tę stronę przedziału środkowego, która zwrócona była w stronę steru, wykonywano z materiału nieprzezroczystego, aby nie oślepiać sternika bezpośrednim blaskiem światła. Każdy z kompasów znajdował się w swoim przedziale bardzo nisko, by sternik mógł łatwo widzieć je z góry, przez szkło szyb. Stosowano dwa kompasy, gdyż dzięki temu sternik mógł zawsze obserwować jeden, bez względu na to, po której stronie koła sterowego stał.



Ponieważ wiedziano, że obecność ferromagnetyku w pobliżu kompasu może spowodować odchyłki jego wskazań, w konstrukcji naktuza nie używano żelaznych gwoździ. Z drugiej strony nie w pełni zdawano sobie sprawę z podobnie niekorzystnego wpływu umieszczania dwóch kompasów tak blisko siebie. Powyżej kompasów naktuz miał szuflady ze wspomnianymi pomocami nawigacyjnymi. Nie znano elektrycznego oświetlenia, więc knot potrzebował powietrza do spalania – stąd czasami (nie zawsze) zaopatrywano tę część naktuza, która zawierała lampę, w dodatkową rurę wentylacyjną, oczywiście zamkniętą osłoną przeciwdeszczową.


naktuz z kołem sterowym na HMS Victory (z miedzianą rurą wentylacyjną)

Naktuz oczywiście zawsze stał w przód od koła sterowego, bowiem sternik przy kole patrzył na dziób, w kierunku posuwania się żaglowca, a nie za rufę. Chociaż w przypadku sztormu zdarzało się wyznaczanie osobnej osoby do odczytywania kursu, gdyż sternicy (kilku naraz) musieli się całkowicie skupić na trzymaniu koła, nie zmieniało to wzajemnej pozycji tych dwóch urządzeń.

Natomiast usytuowanie koła sterowego względem bezanmasztu nie było zawsze i na każdym okręcie takie samo, co rzecz jasna wpływało też na miejsce mocowania naktuza do pokładu. Początkowo, przy słabo jeszcze rozwiniętym mechanizmie sterowniczym, trzymano się blisko rufy, więc koło i naktuz były przeważnie za bezanmasztem. Stopniowo, w miarę doskonalenia biegu sterociągów i innych detali, Brytyjczycy przesuwali koło i naktuz przed bezanmaszt, gdzie sternik miał nieporównanie lepsze warunki do pracy. Francuzi długo pozostali przy układzie starym. Dlatego dla drugiej połowy XVIII w. i całego okresu wojen napoleońskich charakterystycznym miejscem koła sterowego na okrętach angielskich było pole zaraz przed bezanmasztem, a na francuskich – zaraz w tył. Do tego stopnia, że Anglicy po zdobyciu żaglowca francuskiego, a przed wcieleniem go do swojej marynarki prawie zawsze przesuwali koło przed maszt. Oczywiście każda reguła musi mieć wyjątki, więc także na brytyjskich jednostkach epoki napoleońskiej, starych albo małych, o innym rozstawieniu masztów wzdłuż kadłuba, trafiało się koło sterowe za bezanmasztem.


naktuz z repliki Bounty, wraz z kołem sterowym za bezanmasztem

Pomimo że w polskiej literaturze „fachowej” można spotkać architektoniczne bredzenia o wyższości systemu francuskiego dzięki większej „harmonii ( Laughing ) ciągów pionowych i poziomych”, po wojnach napoleońskich także Francuzi uznali wyższość rozwiązania brytyjskiego i przeszli powszechnie na koła przed bezanmasztem. Powrót całego zespołu ostro na rufę (epoka kliprów) to już zupełnie inna para kaloszy, związana z kompletną zmianą mechanizmów sterujących i samych sterów.

    W tym miejscu mały wtręt. Przyczynkiem do zaistnienia tego wątku, było m.in. zamieszczone poniżej zdjęcie. Zacytuję moje pytanie do pana Krzysztofa:
    "...Na Victory koło sterowe z naktuzem jest przed kolumną bezanmasztu, a np. na replice Bounty koło wraz z naktuzem jest za bezanmasztem, czy mogła być również taka opcja, że koło sterowe było za masztem, a naktuz przed (gdy np. na jednostce brak było miejsca na naktuz, jak na zdjęciu modelu Victory, 1737)?
    ..."
    całość postu na forum Timbership
    http://www.timberships.fo...50-45.html#4904


model Victory, 1737

Naktuzy na dawnych modelach. To jest zagadnienie samo w sobie, ponieważ z jakichś dziwnych względów, których możemy się tylko domyślać, dawni modelarze bardzo często (może nawet z reguły) pomijali je w ogóle. Szczerze mówiąc, na załączonym przez Pana zdjęciu modelu Victory z 1737 za Chiny Ludowe nie widzę żadnego naktuza. Oczywiście jestem już stary i ślepy, ale próbowałem się posiłkować innymi ilustracjami tego modelu – i nadal nic. Dostrzegam tam koło sterowe za bezanmasztem, ale przed nim jest tylko pilers podtrzymujący kraniec pokładu sterowego i ani śladu po naktuzie.
Nie przypominam sobie żadnego planu, modelu czy rysunku z epoki, na których bezanmaszt stałby między kołem sterowym a naktuzem. Nawet na tych francuskich okrętach, na których plasujące się za bezanmasztem koło znajdowało się tak blisko niego, że nie starczało miejsca na typową szafkę, rozdzielano ją na dwie mniejsze rozchodzące się na boki, ale ciągle będące między kołem a masztem.

Malowanie naktuzów

Nie istniały ŻADNE wskazówki regulaminowe odnośnie barwy tego elementu wyposażenia (jak zresztą zdecydowanej większości innych). Każda stocznia konserwowała go tym, co miała stosownego pod ręką – z reguły ochrą (żółtą lub czerwoną), smołą albo terpentyną. Dlatego najbardziej popularne barwy to zgaszona żółć, czerwień, czerń i brąz (przyciemniony kolor własny drewna). Oczywiście każdy dowódca okrętu mógł w każdym momencie zarządzić przemalowanie, jeśli miał na to własne pieniądze.
Dotyczyło to nie tylko byle naktuza, ale całego żaglowca!

74-działowiec Revenge, zwodowany w kwietniu 1805, bezpośrednio przed bitwą pod Trafalgarem pomalowano „w stylu Nelsona”. W styczniu 1806 jego nowy kapitan kazał wrócić do zwykłych pasów burtowych z żółtej ochry. Ale już w lutym 1806 następny dowódca zarządził ponowne przemalowanie w szachownicę Nelsona. Zatem okręt ten malowano i przemalowywano CZTEROKROTNIE w ciągu zaledwie około 11 miesięcy, wg możliwości i gustu stoczniowców, wg gustu admirała oraz wg gustu dwóch komandorów.

Zdobienia naktuzów

Problem polega na tym, że z epoki, w której rzeczywiście panowała moda na bardzo bogate zdobienie okrętów, czyli z baroku, nie mamy chyba żadnego dobrego wizerunku naktuza. Wspominałem już o awersji dawnych modelarzy do tego elementu wyposażenia, malarze też go ignorowali. Ponieważ był mocowany do pokładu tylko linkami, bardzo trudno o jakieś znaleziska z wraków. Znamy naktuzy z opisów technicznych, niekiedy bardzo dokładnych, ale zupełnie lekceważących kwestię dekoracji. Tym niemniej logika wskazuje, że kiedy obficie zdobiono na okręcie prawie każdy drobiazg, zapewne nie darowano tak bez reszty i szafkom kompasowym. Jednak naktuz pozyskany z wraku z XVI w. był nadzwyczaj prosty, bez ozdób. Nie ma niestety bezdyskusyjnego śladu po naktuzie z okrętu Wasa. Zu Mondfeld pisze, że być może należała do niego rama z maszkaronem, mała syrena i wizerunek starej kobiety ze skrzydłami. Na tej podstawie rekonstruuje całkiem sporą kępkę płaskorzeźb w środkowej partii tradycyjnego, trzyczęściowego naktuza, ale to oczywiście tylko hipoteza. Autentyczny rysunek z XVII w., przedstawiający przekrój wzdłużny przez liniowiec holenderski, pokazuje taki naktuz całkiem z boku i trudno się na nim dopatrzeć jakichś zdobień. Pełną odpowiedź dałby dopiero widok od czoła, którego nie zamieszczono.

Późniejsze szafki kompasowe są bezdyskusyjnie bardzo skromne – zarówno przedstawiony na obrazie małego okrętu brytyjskiego z 1756 r., jak w Leksykonie Falconera z 1769 r. To raczej w XIX w., z jego zamiłowaniem do elegancji, starano się rozbić dość ponurą monotonię prostych szafek, wprowadzając ozdobniejsze listwy na liniach podziału albo efektowniejsze kształty zamknięcia otworu czy przewodu wentylacyjnego, ale to wszystko.

Autor: Krzysztof Gerlach

Zobacz też:
» Naktuz
http://santisimatrinidad....php?p=2204#2204

» [HMS Victory] Naktuz / Malowanie
http://santisimatrinidad....php?p=4024#4024
_________________
Pozdrawiam
Karol



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasedo

| | Darmowe fora | Reklama
Strona portalu